
Zamek Krzyżtopór zasłużył sobie na miano perły dawnego województwa sandomierskiego. Także jego budowniczy zapisał się złotymi zgłoskami w dziejach tejże ziemi. Krzysztof Ossoliński należał do głównej linii jednego z najznakomitszych rodów średniowiecznej Małopolski. Toporczycy pochodzić mają z dawnych książąt wiślickich wypartych z rodzinnego Tyńca przez najeźdźców z Wielkopolski - Piastów. Z rodu tego pochodził możny palatyn księcia Władysława Hermana Sieciech. Po odsunięciu go od władzy i konfiskacie podkrakowskiego Tyńca ród przeniósł się na zachód do Rudna, gdzie powstał ich olbrzymi zamek Tęczyn. Z czasem poszczególni członkowie rodu brali nazwiska od miejscowości znajdujących się w rozległych włościach Toporczyków. Największą karierę zrobili panowie Tęczyńscy, Korycińscy, Morawicy, Tarłowie i Ossolińscy. Z tych ostatnich pochodził Zbigniew. Tego synem z Jadwigi Sienieńskiej był budowniczy najznakomitszego pałacu w dziejach Małopolski - Krzysztof Ossoliński.
Od wczesnych lat dziecięcych kształcił się w kolegium jezuickim w Lublinie. Ukończył je jako gorący zwolennik kontrreformacji. Studiował na najznakomitszych włoskich uniwersytetach – w Padwie i Bolonii. Walczył ponadto na kresach z hordami tatarskimi. W końcu rozpoczął karierę polityczną. Początkowy niewysoki urząd stolnika szybko zastąpił stanowiskiem podkomorzego sandomierskiego. Wkrótce został kasztelanem w Sączu a po kilku latach otrzymał wysoką godność wojewody sandomierskiego. Czyniło to z niego jednego z najważniejszych senatorów swoich czasów. Dziełem życia Krzysztofa była budowla, która w krótkim okresie swojej świetności przyćmiewała bogactwem wszystkie inne pałace Rzeczypospolitej. Trwająca niemalże dwadzieścia lat budowa zakończona została w roku 1644. Wtedy też Krzysztof zapisał ją synowi Krzysztofowi Baldwinowi. Sam zaś w roku następnym zmarł na febrę. Okrutny los nie oszczędził także syna wojewody. Krzysztof Baldwin Ossoliński poległ bowiem w czasie bitwy z Tatarami pod Zborowem. Dowodził tam pułkiem wyborowej husarii. Już w roku 1649 panią na zamku został więc wdowa po Ossolińskim – Teresa, pochodząca z rodu Tarłów herbu Topór. Majątek okoliczny wraz z zamkiem przeszedł w ręce krewnych jej Kalinowskich.